„W oczekiwaniu na dziecko. Dziennik”

„W oczekiwaniu na dziecko. Dziennik” Murkoff Heidi i Mazel Sharon to wspaniałe uzupełnienie całej serii książek o tematyce „okołodzieciowej”.
Dla mnie, osoby która uwielbia notować, a później wspominać po prostu strzał w dziesiątkę.
Nawet historia, jak ten oto dziennik znalazł się w mojej biblioteczce jest dla mnie szczególna. Otóż, dobrych kilka lat temu, z moim Peem, w czasach gdy jeszcze nie byliśmy nawet zaręczeni, „zwiedzając” empik natknęłam się właśnie na tą książkę. Nie mogłam się od niej oderwać, od razu chciałam kupić, w obawie, że za kilka lat może być już ona niedostępna. Wtedy mój, jeszcze wtedy chłopak powiedział słowa, które na zawsze pozostaną mi w pamięci „Poczekaj, kupimy ten dziennik razem, w tym momencie gdy zaczniemy starać się o nasze wspólne dziecko”. Ach, to był miód na serce dwudziestoparolatki, która od początku związku szczerze wierzyła, że to będzie miłość na całe życie. P jak obiecał, tak zrobił i na jesień 2013 roku, w pierwszy miesiąc starań o dziecko, dostałam ją w prezencie.

DSC_6299Najpierw byłam nią zachwycona, ale dopiero gdy zaczęłam jej używać- czyli będąc w ciąży, okazało się, że to cudo, nie jest wolne od wad, że pomimo, iż jest to przekład na język polski, część „tematów”, sposobów przeprowadzanych badań czy zabiegów lekko odbiega od polskich standardów, ale o tym później.

DSC_6300DSC_6301DSC_6302DSC_6303Gdy otworzymy pierwszą stronę, znajdziemy praktyczną kieszonkę, ja ją wykorzystałam do przechowania pierwszych pozytywnych testów ciążowych. Koleje strony to oczywiście spis treści ( tutaj wklejone poglądowo). Książka jest podzielona na trzy części:

1. Mój pamiętnik ciążowy
2. Pamiętnik porodowy
3. Terminarz ciążowy.

Ja najwięcej skorzystałam z pierwsze – czasami brakowało mi miejsca, żeby spisać wszystkie wydarzenia i emocje im towarzyszące. Druga i trzecie jest zdecydowanie mniej zapisana z powodu, który podałam na początku – słabe dostosowanie do polskiej „opieki ciążowej i okołoporodowej”.

  DSC_6304DSC_6306 DSC_6307Pierwsza część jest podzielona na miesiące ciąży, a te na tygodnie. W każdym z nich przeznaczone są dwie strony. Na górze widnieje wolne miejsce do opisania „Jak się czuje? fizycznie/emocjonalnie”
Choć według wszystkich poradników pierwszy miesiąc ciąży liczony jest od ostatniej miesiączki, to według mnie zamieszczenie go tutaj jest zbędne. Ja zastąpiłam go sobie opisywaniem naszych „Cykli próbnych”, czyli tych, w których staraliśmy się o dziecko.
Bardzo podobają mi się strony podsumowujące kolejne miesiące. Zawierają w sobie zdania, które należy dokończyć. Stanowią znakomitą bazę wspomnień. Już teraz, miło jest wrócić do chwil, gdy pierwszy raz poczuliśmy ruchy dziecka, gdy dowiedzieliśmy się, że będzie to chłopak. Są też miejsca na zdjęcie mamy w kolejnych miesiącach ciąży, na zapisanie jej wciąż zwiększających się wymiarów.

DSC_6311DSC_6312 DSC_6313 DSC_6313_1DSC_6315Część druga – Pamiętnik porodowy.
Pierwsze strony, o fazie przedporodowej oraz o tym gdzie rozpoczął się poród, co obiłam i z kim….wypełniłam, jednak gdy na kolejnych pojawiła się tabela pt. „Zapis skurczów” – czas rozpoczęcia, czas trwania, częstotliwość, notatki to……parsknęłam śmiechem. Nie wiem czy jakakolwiek kobieta będąc w  II fazie porodu nie będzie rozstawać się z notatnikiem i długopisem i wypełniać go w czasie przerwy miedzy skurczami 😀
Z wielką chęcią za to opisałam strony dotyczące wspomnień z porodu oraz pierwszego spotkania z dzieckiem, mój pobyt  w szpitalu, a przede wszystkim powrót do domu i (z mniejszym entuzjazmem) pierwsze dni połogu 😉
DSC_6316DSC_6319DSC_6321DSC_6322

DSC_6323DSC_6325DSC_6336Terminarz ciążowy – chyba zbyt obszerna część.
Pierwszy podrozdział – Opieka w ciąży. Być może to kwestia tego, że od wielu lat chodzę do jednego ginekologa, ale absolutnie podczas żadnej wizyty nie miałam tak szczegółowego wywiadu lekarskiego dotyczącego mnie i mojej rodziny !
Drugi podrozdział – Notatki ciążowe- dotyczące ćwiczeń fizycznych, diety, przyrostu masy ciała oraz zapisu ruchów płodu.  Choć byłam ciężarną zdyscyplinowaną co do diety i udawało mi się nie poddawać się tym „złym” zachciankom, to nie w głowie mi było spisywanie każdego grama przyjmowanego pokarmu. Tak samo jeśli chodzi o aktywność fizyczną, codzienny spacerek był oczywistością, i tyle….więc i tą część w notatniku pozostawiłam bez zapisu.
Podrozdział pt. „Przygotowania do porodu”
– wybór szkoły rodzenia- w moim mieście nie ma żadnej,
– wizyty w szpitalu – gdybym z taką się zwróciła to chyba pielęgniarki padłoby ze śmiechu,
– plan porodu- podobno coraz bardziej popularny,
– wybór położnej – w publicznej służbie zdrowia???”
– pakowanie torby do szpitala – no nareszcie coś dla mnie !
– do kogo zadzwonić, gdy rozpocznie się akcja porodowa….tu chyba zbędne notatki
Podrozdział czwarty – Przygotowanie do pojawienia się dziecka – i tutaj również pewne elementy były według mnie totalnie zbędne, choć może w tym miejscu to tylko moje odczucia.
Ostatni podrozdział – Po przyjściu dziecka na świat- czyli miejsca na porady, jakie dostaliśmy od położnej oraz lekarza dotyczące m,. in  pielęgnacji dziecka, czy matki podczas połogu.

Ogólnie oceniam tę pozycję bardzo wysoko i z czystym sumieniem mogłabym ją polecić każdej przyszłej mamie, która ma bzika na tle notowania 🙂 Ja jednak przy drugim dziecku udoskonale to wydanie i zrobie swój własny, szyty na miarę, „Ciążownik”, w którym znajdą się tylko te elementy, które dla mnie mają największe znaczenie.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s